Rosną skrzydła u ramion…

W Polsce właśnie zaczął się długi weekend, a ja tymczasem mam dla Was opowieści z włoskiego :) Tak jak było do przewidzenia, dłuższy wypad weekendowy się nam nie udał – ceny biletów skutecznie nas odstraszyły, a tam, gdzie chcieliśmy jechać (morze, Bolonia, Florencja) spokojnie możemy się wybrać w każdą sobotę. W zamian zdecydowaliśmy się na góry i była to świetna decyzja!

20150531_094400

Góry to dla mnie takie miejsce, za którym – w przeciwieństwie do morza – na co dzień nie tęsknię; a jednak, gdy już tam trafię, dociera do mnie, jak bardzo mi tej atmosfery brakowało. A. wybrał miejscowość Canzo, oddaloną od Mediolanu o niecałe 1,5 godziny jazdy pociągiem (uwielbiam włoskie pociągi!), bo bywał tam w czasach szkolnych i zapamiętał trasę jako niezbyt trudną. No cóż :) W tym miejscu warto zaznaczyć, że trening A. w ostatnich tygodniach ograniczał się do spaceru na trasie dom-metro-praca, a mój, nawet jeśli nieco intensywniejszy, również nie był obliczony na wspinaczki. Dobre i to, że poprzedniego dnia (przy okazji Festiwalu Lodów) zrobiliśmy sobie długi spacer po mieście:

20150530_190553 20150530_191148

W samym centrum, przy Porta Garibaldi, wybudowano nie tak dawno temu piękny plac, a w planie jest jeszcze specjalna trasa dla spacerowiczów i budynki użyteczności publicznej. Już teraz jest tam ładnie, szczególne wrażenie robią zwłaszcza strumienie wody i małe fontanny na placu oraz otaczające go wieżowce. Nieco dalej widać też jeden z najsłynniejszych budynków w Mediolanie, tzw. Bosco Verticale – „poziomy las”. Więcej o tym cudzie architektury możecie przeczytać tutaj. Podczas naszej małej wycieczki mogliśmy nasycić się na szczęście prawdziwym lasem :)

20150531_133402

Corni di Canzo to trzy szczyty znajdujące się w północno-wschodnich Alpach, w łańcuchu Triangolo Lariano (gdyby ktoś chciał szukać na mapie). Szczerze mówiąc sama nawet na mapę nie popatrzyłam przed wyruszeniem i nie wiedziałam, czego się spodziewać. A zaczęło się dosyć niewinnie: szeroka kamienista droga, delikatnie i powoli wznosząca się w górę. Na trasie ludzie z psami i małe dzieci, mnóstwo też starszych osób (choć tych było dużo również na szczycie, mam nadzieję, że w ich wieku też będę w takiej kondycji!).

20150531_101820 20150531_113057

Po około godzinie marszu musiałam wyszukać sobie kijek do podpierania (przed następną wyprawą kupujemy sportowe! mieli je na szlaku niemal wszyscy, niegłupia sprawa) – przydał się i to baaardzo, bo gdy tylko minęliśmy schronisko – nasz pierwszy dłuższy przystanek – ścieżka złośliwie skoczyła w górę. O ile można było nadal nazwać ją ścieżką; ja w każdym razie błogosławiłam w myślach ludzi, którzy przed laty oznaczyli szlaki jaskrawą farbą ;) Żeby była jasność, trasa nie należy do specjalnie skomplikowanych, łańcuchów ani pionowych ścian nie uświadczyliśmy, wdrapaliśmy się raptem na 1300 m, ale że dla obojga była to pierwsza taka wspinaczka od lat… (!) Przystanki zaczęły zdarzać się częściej; niestety przy moich migrenowych przygodach muszę uważać na wysiłek, więc przełknęłam dumę i pozwoliłam wyprzedzić się 9-letniemu na oko chłopcu, który rączo pomykał przed siebie (czy raczej nad siebie) bez wsparcia jakiegokolwiek kijka ;) A. jak zwykle wykazał się znajomością ludzkiej natury i zamiast irytować się na moje tempo (fakt, że i jego dzieciak wyprzedził…) zachęcał mnie do przejścia jeszcze kilku metrów… aż zobaczyliśmy przed sobą biały szczyt i patrząc na mapę zrozumieliśmy, że teraz to już faktycznie tylko „kawałecek”.

20150531_134435Niestety, z pogodą trafiliśmy tylko połowicznie: przez cały poranek niebo straszyło gęstymi chmurami. Na szczęście deszczu spadło może 5 kropli, a w sumie i brak słońca nam nie przeszkadzał, spociliśmy się wystarczająco podczas wspinaczki ;) Gorzej, że z samego szczytu zazwyczaj ujrzeć można piękny widok na jezioro Lecco*… a my zobaczyliśmy tylko gęstą jak mleko mgłę, tak że niestety jeśli chcecie podziwiać krajobrazy, to zapraszam do Google grafika :/ ja mogę podzielić się jedynie tym:

20150531_130613To teraz zamykamy oczy i wyobrażamy sobie błyszczące w słońcu błękitne wody jeziora… ;)

Nawet przy niesprzyjającej pogodzie widok był urzekający. Może zresztą właśnie mgła wywołała czy spotęgowała wrażenie księżycowego krajobrazu. Jeszcze piękniej Corni wyglądały z drugiej strony (obeszliśmy je, decydując się na powrót innym szlakiem). Szarość, biel, tylko gdzieniegdzie plamy zieleni. Wiesz, że kilka metrów dalej jest przepaść (nie ostry klif, a delikatne zbocze, ale jednak) – a otoczony/a jesteś tylko tą bielą, i nic innego się nie liczy :)

20150531_134431 20150531_133915

Zdjęcia nie oddają całego uroku tego miejsca – zapraszam na wspólną wycieczkę, a sami ocenicie :) My się na pewno jeszcze wybierzemy, chociażby po to, by poszukać na szczytach słońca!

Z góry trzeba jednak jeszcze zejść, i to skutki schodzenia czujemy z A. w mięśniach do dzisiaj (mnie na zmianę bolą łydki i uda, kolana o dziwo nie odezwały się ani razu, co nieśmiało przypisuję codziennym ćwiczeniom). Kijek spełnił swoje zadanie i utrzymał mnie przy życiu, jestem też pozytywnie zaskoczona butami – bynajmniej nie górskimi. Chyba pierwszy raz w życiu po przejściu takiej trasy nie miałam odcisków! A propos trasy, poniżej mapka poglądowa; fioletowy szlaczek to my, czerwona kropka – punkt wyjścia.

DBAwtK

Na trasie posililiśmy się jogurtem i budyniem z koziego mleka – pycha – a na koniec nagrodziliśmy lodami w miasteczku. Że nie wspomnę o pizzy wieczorem… ale to było nieuniknione ;) Już mi się marzy kolejna taka wyprawa… dołączycie? ;)

20150531_153050 20150531_130606

„Chyba dostąpimy tu wniebowstąpienia…”

*poprawione po interwencji A. ;) jezioro Como łączy się z Lecco, ale z drugiej strony.

LA MONTAGNA – góra
IL SENTIERO – szlak
LA CIMA – szczyt
IL BOSCO – las
IL RIFUGIO – schronisko
CAMMINARE – chodzić, spacerować

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii i oznaczony tagami , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Jedna odpowiedź na „Rosną skrzydła u ramion…

  1. ~Aneta pisze:

    Mi też się marzy taka wycieczka, ale też bym ostro dyszała..:)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>