Adesso so e non dimentico*

Dzisiejszy Dzień Pamięci o Ofiarach Holokaustu obchodziłam w szczególny sposób. Nie wspominałam chyba jeszcze na blogu o tym, że włoskiego poza telefonicznymi rozmowami z mamą A., książką o duchach i przygotowaniami do rozmów o pracę uczę się również, a może przede wszystkim, we wspaniałej szkole „Binari” (tłum. „perony”, bo pierwszym miejscem spotkań był budynek dworca centralnego;)), w całości prowadzonej przez wolontariuszy i otwartej dla wszystkich obcokrajowców (również nielegalnych imigrantów – pojęcie nieograniczające się bynajmniej do uciekinierów z Syrii). O kursie językowym jako takim może innym razem – a jako korepetytorka mam wiele refleksji na jego temat – dziś krótko o jednym z dodatkowych projektów, w którym miałam okazję wziąć udział.

Nasi nauczyciele są bardzo aktywni w sferze kulturalnej i społecznej, organizują konferencje, wyjścia do muzeów i spotkania m.in. w szkołach. Tym razem wspólnie z nauczycielami szkoły podstawowej zaaranżowali spotkanie uczniów piątej klasy z imigrantami (dzień pamięci potraktowano jako okazję do rozmowy również o innych ważnych problemach społecznych), i tak właśnie trafiłam dziś do sali pełnej żądnych wiedzy 10- i 11-latków. Określenia tego nie użyłam na wyrost – byłam w absolutnym szoku w związku z ich ciekawością i otwartością! Takie wydarzenia zawsze kojarzyły mi się z przymusowym uczestnictwem i niechęcią do zadawania jakichkolwiek pytań; tutaj dzieciaki niemal biły się, by móc się odezwać. A pytania mieli przeróżne, niektóre banalne, inne całkiem głębokie:

Dlaczego tu przyjechaliście?
Czego wam brakuje?
W jakiego Boga wierzycie?
Czy język włoski jest trudny?
Gdzie spędziliście pierwszą noc?
Co czuliście pierwszego dnia?
Jakie są wasze ulubione potrawy?

…i wiele, wiele innych, których już nie pamiętam, tak byłam zafascynowana całą sytuacją! Nie byliśmy wprawdzie grupą zbyt zróżnicowaną, większość opuściła kraje rodzinne z własnej nieprzymuszonej woli i wiedzie życie dość ustabilizowane. Może dlatego spóźniony na spotkanie Babucar z Senegalu, który do Włoch dostał się na łodzi przez Morze Śródziemne, przywitany został przez dzieciaki oklaskami i masą wyciągniętych na powitanie rąk – zapewne liczyły na ciekawsze historie niż nasze „musiałam wstać wcześnie rano, by zdążyć na lot” ;) Ale wszyscy czuliśmy się tam wspaniale: słuchano nas uważnie i wybaczano językowe błędy („to nic, ja też je robię”, „congiuntivo jest trudne”). A po zakończeniu imprezy zostaliśmy otoczeni przez młodych adeptów wiedzy i poproszeni o dziesiątki autografów 8-)

12656004_10207603470778919_968771594_oUkraina, Polska, Argentyna i Maroko widziane oczyma Tomasa ;)

*”Teraz wiem i nie zapomnę (dosł. zapominam)” - hasło projektu szkolnego, w którym wzięliśmy udział, związane rzecz jasna z Holokaustem. Każdy z nas został poproszony o przetłumaczenie go na rodzimy język. Egzotyczną odpowiedź Babucara dzieciaki skrzętnie zanotowały ;)

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>