Rozdzwonią się nam kwietne sady…

Dzieje się! Rocznica za rocznicą ;) Jutro mija rok od mojego przyjazdu do Milano. Niestety nie dane nam z A. spędzić tego dnia razem, bo o świcie wyruszam w podróż do ojczyzny. Mamy pecha do świętowania, ale nie ma przeproś, bo przede mną ważna misja…

Zastanawialiśmy się dzisiaj, co się od 21.04.2015 najbardziej zmieniło. A. stwierdził, że chodzi wcześniej spać – kładziemy się zazwyczaj o 1-2, tak że możecie sobie wyobrazić, jak wyglądał jego rytm dnia wcześniej :P Ja – cóż, nauczyłam się nowego języka, z niejaką szkodą dla poprzedniego; dokształciłam się kulinarnie; przyzwyczaiłam do upałów i jedzenia pomidorów (do bongo – nigdy); przeszłam więcej rozmów o pracę niż kiedykolwiek w Polsce… Ale w życiu nas obojga wydarzyło się coś jeszcze, i chyba nikogo już poniższym zdjęciem nie zaskoczę :)

13078144_10208306510314468_2029954111_oNagle na dalszy plan odeszło poszukiwanie pracy i sprawy domowe. Dwa wesela do zorganizowania!!! Rozmowy przy kolacji krążą wokół listy gości, moja przeglądarka w komputerze pełna jest zakładek-stron z pomysłami, rytuałem już stała się regularna aktualizacja tabelki w Excelu z wszelkimi możliwymi informacjami. Nasza codzienność to paniczne poszukiwanie zdjęć lokali, zżymanie się na lakoniczne odpowiedzi managerów restauracji, planowanie noclegów i transportu, łapanie się za głowę przy oglądaniu żenujących zabaw na filmikach z YouTube czy czytaniu wątków nt. „najgorszych weselnych pomysłów/zachowań/faux pas” (polecam forum Wizaż.pl, ku zabawie i przestrodze). Stawiać winietki czy nie, zapraszać z dziećmi czy bez, jakie potrawy wybrać – niby nie mamy wątpliwości, ale kto wie, ile jeszcze zagadek i decyzji przed nami. Lista wydaje się nigdy nie kończyć, a panny młode w internecie rozważają nawet kwestię poduszeczek na obrączki, co chyba nigdy nie przyszłoby mi do głowy! Hotele, suknie, kwiaty, torty, zaproszenia, kolory, muzyka, menu… Słyszysz ulubioną piosenkę? Zanotuj na listę do przekazania DJ-owi. Widzisz ładne dekoracje na wystawie? Zapamiętaj, może zrobimy podobne. Inspiracje są wszędzie: blogi, filmy (obejrzeliśmy nawet komedię w temacie! pierwszy raz EVER kiedy A. z własnej woli włączył film w tym gatunku), śluby znajomych… aż szkoda, że nie możemy wziąć pod uwagę wszystkich tych możliwości!

Po jakimś tygodniu czy dwóch niezbędny był odwyk: przygotowania zmieniły się w uzależnienie, a przecież nie mamy jeszcze potwierdzonej nawet daty. Na szczęście A., podchodzący do wszystkiego spokojnie i metodycznie, nie jest typowym przyszłym panem młodym, który na weselu ma się po prostu pojawić ;) Bardziej nawet niż ja przykłada wagę do szczegółów i zaangażuje się nawet w wybór bukietu czy koloru serwetek. Tym poważniejsza moja misja, o której wspomniałam na początku: do poniedziałku musimy zdecydować o wyborze sali, przynajmniej jeśli chcemy wybrać tę wstępnie zaklepaną. Jadę sama i z przykazaniem zrobienia zdjęć i filmików poglądowych oraz wypytania o każdy detal. Zero presji, co nie? :P

A to i tak dopiero początek, bo imprezy będą dwie – włoska (ślub cywilny) i polska (kościelny). Wprawdzie ta pierwsza wymaga zaledwie znalezienia restauracji, bo tu na północy Włoch nie ma tradycji organizowania dużych i tanecznych wesel, ale i tak lekko nie będzie. Przynajmniej moje zameldowanie na coś się przydało, bo jak się okazuje, ślub z nie-rezydentem kosztuje kilkaset euro ;)

Co jeszcze mogę dodać… Ekhm, trzymajcie kciuki? :D

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii i oznaczony tagami . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>